Czasem przychodzi moment, kiedy zmuszony jesteś użyć lampy błyskowej. Ja nie należę do wielbicieli flesza, jednak czasem po prostu trzeba go użyć. Ale kiedy już muszę, to najczęściej sięgam po zewnętrzne lampy:
| 1. Nikon SB-400 2. YONGNUO YN-465 3. Dyfuzor POP-UP |
Jednak nie każdy ma taką lampę pod ręką. Jeśli aparat masz tylko do użytku "domowego" to zapewne nie masz podobnych lamp. Masz za to jedną, wbudowaną, która daje płaskie i bardzo sztuczne światło. Chcesz zrobić zdjęcie jakiegoś przedmiotu, aby wystawić go na aukcję. Robisz zdjęcie i... kicha. Robisz kolejne i kolejne i każde następne jest gorsze od poprzedniego. Nie widać szczegółów, światło brzydko odbłyskuje w elementach przedmiotu i inne takie historie... Co robisz? Rezygnujesz z zabawy z fleszem i robisz "z ręki" poruszone zdjęcie bez użycia lampy. Jest jeszcze jeden sposób na rozproszenie światła flesza, taki do kupienia (na zdjęciu powyżej pod numerem 3). Kosztuje niewiele, ale... musisz czekać aż przyjdzie, a ty nie masz na to czasu.
CO ROBISZ?
Idziesz do łazienki, zabierasz lusterko i do dzieła! Lusterkiem możesz swobodnie odbić światło flesza tak, aby było bardziej naturalne. Najczęściej światło odbijam od sufitu - bo biały :) Możesz odbić od ściany, od kawałka białej kartki, od folii aluminiowej... masa możliwości! Ja zabrałam z półki moją skarbonkę (niestety zawsze pustą), w której światło flesza jak widać odbija się mocno.
Przystąpiłam do działania z lustrem i odbijałam światło od sufitu, ściany i pudełka, które stało na biurku po prawej :P
Wbudowana lampa błyskowa według mnie strasznie niszczy fotografię. Zabiera jej całą przestrzeń. Lustra możecie używać dowolnie, byle tylko było wam wygodnie :) A tu jeszcze dla porównania zdjęcia bez i z odbiciem:
Możecie dowolnie kombinować z kierunkiem odbicia światła, więc zostawiam Was z tym postem i życzę miłej zabawy z lusterkiem i fleszem!




Dobra rada zwłaszcza dla mnie - osoby zmuszonej robić zdjęcia po zmroku, jak już dzieciątko śpi.
OdpowiedzUsuń